niedziela, 19 stycznia 2014

Dzień 26




Kolejny dzień zapowiadał się na typową londyńską atmosferę. Nie spałam od godziny siódmej. Właściwie chyba w ogóle nie zasnęłam tej nocy. Zayn nie wrócił, ale to może i lepiej? Szybko wstałam z parapetu, co było błędem. Syknęłam, czując ból mojej nowej rany. Jestem niezwykłą panikarą, więc od razu, kiedy wyszedł z pokoju, wyciągnęłam apteczkę, a z niej bandaż, którym owinęłam sobie te cholerne inicjały. Nie zrobiłam tego mocno, by krew dopływała w każde miejsce, co trochę utrudniało życie. Chodzenie sprawiało mi trudności, a co dopiero jakieś bieganie czy coś takiego. Na szczęście, nikt nie zmuszał mnie do takiego wysiłku i mogłam siedzieć na tym brązowym parapecie, dopóki nie obudziła się Hanaa. Szybko nakarmiłam ją i przewinęłam, obdarzając uśmiechem, kiedy śmiała się z wszystkiego dookoła. Zabrałam ją do sypialni, gdzie położyłam się z nią na łóżku. Dziewczynka rozglądała się wokoło, jakby to miejsce było najlepsze na świecie, a ja obserwowałam ją, czując radość. Te wszystkie chwile zwątpienia podczas ciąży... Dlaczego chciałam ją usunąć? Tyle bym straciła... Wiem, że wszystkie mamy tak mówią, ale... cholera, to najpiękniejsze dziecko, jakie kiedykolwiek widziałam. Mimo wszystko, mieszanka moich genów i tych od Zayna, to najlepszy wynik, jaki mogłabym sobie wymarzyć. Och, z pewnością będzie łamała serca chłopców. A jej tata ich szczęki, znając życie. Zaśmiałam się przez tą myśl, co nie było dobre. Powinnam im raczej współczuć, prawda? Na szczęście, zostało jeszcze trochę czasu... 

Coś jest ze mną nie tak, zdecydowanie. Moje dziecko ma zaledwie parę dni, a już myślę nad jej przyszłymi partnerami życiowymi - stanowczo mi odbija. Mam rację? Och, oczywiście, że tak. Kątem oka zauważyłam laptop. Wstałam i poszłam po niego, od razu wracając na łóżko, obok malutkiej dziewczynki. Otworzyłam urządzenie, wiedząc, że nie powinnam. Hasło, cholera... Jakie może je mieć? Zaczęłam od tych najprostszych rzeczy. Najpierw wpisałam jego imię - nieprawidłowe. Potem swoje (nie do końca rozumiem, czemu), ale oczywiście też było złe. Potem spojrzałam na dziewczynkę, która kurczowo trzymała mój palec. Olśniło mnie. Szybko wpisałam jej imię, ale nadal nie działało. Ostatnią nadzieją było jej pierwsze i drugie imię. Szybko wstukałam to na klawiaturze i uśmiechnęłam się z satysfakcją, kiedy na laptopie wyświetliło się powitanie. Mój uśmiech szybko zbladł, kiedy zobaczyłam tapetę. Zdjęcie przedstawiało... mnie. Spałam, wtulona w kołdrę. Moje włosy były rozrzucone na poduszce, tworząc czarną otoczkę profilu twarzy. Cholera, kiedy on zrobił to pieprzone zdjęcie?

Nieważne. Wdech, wydech, Shae. Włączyłam szybko internet. Nie do końca wiedziałam, co na nim robić, dlatego włączyłam Facebooka. Dawno mnie na tym cholerstwie nie było. Zalogowałam się szybko, oglądając wiadomości. Miałam chyba milion wiadomości od Victorii. Och, pamiętacie ją, prawda? Dwa dni po tym, jak Zayn puścił nas wolno, opowiedziała mi swoją rolę w tym całym gównie. Współpracowała z policją, dlatego znaleźli nas tak szybko. Wtedy, kiedy mój wujek... ugh. No, w każdym bądź razie, nie powiedziała co zrobił dla niej Zayn, ale wątpię, by kiedykolwiek mi to zdradziła. Chyba zawsze jego przysługa dla Victorii będzie dla mnie zagadką, ale trudno. Pieprzyć to. 

Po jakiś dziesięciu minutach wylogowałam się i zamknęłam laptop, by odłożyć go na miejsce. Chwała ludziom za Google incognito, Zayn nie dowie się, że grzebałam w jego laptopie. Zauważyłam, że Hanaa zasnęła, więc wstałam powoli i powędrowałam do garderoby. Była ogromna. Po jednej stronie znajdowały się rzeczy Zayna, a po drugiej... chyba moje. To znaczy, raczej nie chodzi w wolnych chwilach po domu, w kobiecych rzeczach, prawda? Zaśmiałam się na tą myśl. Ile bym dała, by coś takiego zobaczyć... 

Naciągnęłam na siebie jakieś dresowe spodnie, które pasowały na mnie. Och, jak dobrze, że kupił mój rozmiar. Chociaż... cholera, skąd on wie, jaki noszę rozmiar? Ugh, Shae, ten koleś wie o tobie wszystko... Nieważne.

Wróciłam wolno na łóżko i położyłam się obok swojej malutkiej córeczki, patrząc na profil jej twarzy. Spała, praktycznie się nie ruszając, jedynie jej unosząca się klatka piersiowa pokazywała, że normalnie oddycha. Sama także chciałam zasnąć, ale nie potrafiłam. Jakiś niewyjaśniony strach przejął kontrolę nad moim umysłem, skutecznie spędzając sen z powiek. Mimo wszystko, przymknęłam powieki, dając wytchnienie zmęczonym oczom. 




Nie do końca kontaktowałam. Było mi ciepło w plecy, co rzadko się zdarzało. Otworzyłam powoli oczy, napotykając śpiącą dziewczynkę. Udało mi się zasnąć? Chciałam unieść rękę, ale skutecznie coś mnie blokowało. Spojrzałam na swój brzuch, gdzie położyłam własną dłoń. Na niej spoczywała o wiele większa i ciemniejsza, mocno splatając nasze palce. Więc wrócił... Która godzina? Ziewnęłam, czując zmęczenie. Ten sen chyba niewiele mi dał... 

Usłyszałam, jak Zayn zaciągnął się mocno moim zapachem (nadal się do tego nie przyzwyczaiłam, o zgrozo), a ja zastygłam. Przejechał swoim nosem po mojej szyi, uśmiechając się łobuzersko. Pocałował mnie krótko, a potem spojrzał na maleńką istotę obok mnie, by znów wrócić wzrokiem do moich brązowych tęczówek. Przypatrywał się dokładnie mojej twarzy, wisząc nade mną, a ja starałam się nie odwracać spojrzenia. Wiedziałam, jak bardzo tego nie lubił.

- Niewiele spałaś, Shae - wymruczał. 

Jego zimna dłoń przyległa do mojego brzucha, zręcznie omijając bluzkę. Zadrżałam, czując ten niespodziewany chłód. Zastygłam, nie ruszając się ani o centymetr. Nagle wstał gwałtownie, a ja zrobiłam to samo, czując niesamowicie głupią i niebezpieczną odwagę. Z perspektywy czasu, to było złe posunięcie... 

- Dlaczego... dlaczego masz mnie na tapecie? - Wyszeptałam. 

Oczy Zayna zmrużyły się gniewnie i nim się obejrzałam, zostałam przyparta do (uwaga, niespodzianka!) w cholerę zimnej ściany. Jego oddech przyśpieszył nieznacznie, tak samo jak mój. Po co zadałam to cholerne pytanie? Takie głupie. Ugh, to ja jestem głupia.

- Grzebałaś w moich cholernym laptopie?! - Warknął. 

Przycisnął swoje palce do moich kości biodrowym, co gwarantowało mi kolejne siniaki. Głupia, głupia, głupia! Po cholerę pytałaś? Po cholerę dotykałaś ten pieprzony laptop? Biję przed swoją głupotą pokłony, należą się. 

- Ja... um... nie mam tu swojego i pomyślałam... - Przycisnął mnie boleśnie do ściany, na co jęknęłam z bólu. - Przepraszam! Przepraszam, nie powinnam, to boli - wycharczałam. 

Łzy popłynęły po mojej twarzy, a uderzenie w policzek rozniosło po pokoju dźwięk. Po raz kolejny jęknęłam, ale on znowu zadał cios. W to samo pieprzone miejsce. Mogłaś siedzieć cicho, idiotko! 

Uderzenie w brzuch powaliło mnie na kolana, w momencie, kiedy mnie puścił. Spuściłam głowę, a czarne kosmyki włosów zasłoniły moją twarz. Nie na długo. Zayn szarpnął za moje włosy, przez co uniosłam twarz do góry, zamykając oczy z bólu. 

- Patrz, kurwa, na mnie! - Krzyknął na mnie. - Nigdy więcej nie dotykaj moich pieprzonych rzeczy, słyszysz?

Płacz małego dziecka rozniósł się po pokoju, a Zayn wyszedł, trzaskając drzwiami, z paczką papierosów w dłoni. Wytarłam swoje łzy i wstałam. Podeszłam do łóżka, na którym usiadłam, starając się wytrzymać ból twarzy i brzucha. Zaczęłam uspokajać małą dziewczynkę, która w moich ramionach poczuła bezpieczeństwo, dzięki czemu przestała płakać. Chciałabym takiego uczucia doznać. Uspokoić się, nie zważać na słowa czy gesty. Czuć cholerne bezpieczeństwo. Ale nie mogłam, bo musiał mi się trafić popieprzony chłopak, który bił mnie na każdym cholernym kroku! Uspokój się, Shae, trzymasz dziecko, nie szalej z tymi emocjami... 

Wzięłam głęboki wdech i wyszłam z sypialni po cichu. Powędrowałam do pokoju małej i położyłam ją do łóżeczka. Zaryzykowałam spotkanie z Malikiem na korytarzu, ale nie zauważyłam go, dlatego wślizgnęłam się z powrotem do sypialni, co było błędem. Stał przy łóżku i rozmawiał przez telefon. Jego zmartwiona mina kazała mi zostać, bo nieczęsto widywałam go takiego. Spojrzał na mnie, opartą o drzwi, a jego usta nieco rozchyliły się, jakby miał coś powiedzieć. Szybko z tego zrezygnował. Rozluźnił uchwyt ręki, a telefon spadł na ziemię. Spojrzał na mnie przerażony, a ja zmarszczyłam brwi, czekając aż coś powie. 

- Mój ojciec... nie żyje - wyszeptał.

To on ma ojca?!




Od autorki: Och, uwielbiam pisać tu rozdziały, bo zwykle zaczynam dany Dzień i kończę go dwie, trzy godziny później. Ogólnie, nijakie to coś, wraca stary Zayn i dobrze, bo tęskniłam za nim xD No wiecie, nie lubię pisać, że koleś jest miły i potulny, i w ogóle ach i och, żyć nie umierać. Takie coś jest nudne. No, w każdym bądź razie, ten rozdział jest dziwny, pojebany, nieswój i ogólnie zamulam. Wyrwali mi zęba, mam dwa szwy i wielką ochotę, by się poużalać nad sobą. 

42 komentarze:

  1. O MATKO świetny*-*

    OdpowiedzUsuń
  2. rozdział nie jest jakiś mega krótki,ale tak szybko go przeczytałam,że wydawał mi się jakby zawierał zaledwie kilka linijek...myślałam,że Zayn po porodzie powstrzyma się i nie będzie jej bił,no ale sięmyliłam..
    do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo to że mówisz,że ten rozdział jest dziwny.Ja uważam inaczej. Chciałbym mieć taki talent jak ty :D Biedna Shae :/ Stary Malik wrócił! Lubiłam go w postaci zatroskanego tatusia,ale ten mi się bardziej podoba taki.. Nie wiadomo kiedy co zrobi. Czekam na nexta Pozdrawiam @staysmullingar1

    OdpowiedzUsuń
  4. Hłe hłe. Patrze a tu ku**a nie ma żadnego komentarza to sobie myśle że wstawie, pierwsza będe. Zajebisty rozdział. Czy nasz chuj będzie płakał i tulił podusie ? *le ruszanie brwiami*
    A on sobie Shae na tapete wstawił bo zateńskńił nasz chuj ,bidula, asz żal dupe ściska jak się pomyśli że siedział taki sam nie miał do kogo mordy otwożyć i musiał sie plakatami pameli anderson zadowolić
    Mol Ksi@żkowu

    OdpowiedzUsuń
  5. KOCHAM, JAK MALIK JĄ BIJE. MÓW CO CHCESZ, on musi być taki bezuczuciowy, bo inaczej to nie wiem co ci zrobię! było trochę powtórzeń i błędów stylistycznych, ale to drobne sprawy, także tego :)
    Do następnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny :*** Dawaj szybko next :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww badboy ,ja chce slodkiego Zayn'a *_*

    OdpowiedzUsuń
  8. Wracamy do BMTH xD Przyznam, że Oliver i jego głos świetnie tu pasowali.

    Yaay! Stary malik wrócił! Nawet nie wiesz jak za nim tęskniłam. To połączenie Zayna z opiekuńczym i troskliwym tatusiem jakimś cudem skojarzyło mi się z... eh, wolę nie wspominać nazwiska xD Eh, czy jeśli cieszę się, że Malik pobił Shea, jestem sadystką? xD

    Rozdział był świetny. Dziwny? Pewnie myślisz tak, bo Zayn wrócił. Tak nagle, gwałtownie, bez ostrzeżenia. Końcówka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Mlik idzie na pogrzeb, więc Shae pewnie też. A kto będzie na tym pogrzebie oprócz nich? Poproszę o werble... RODZINA ZAYNA! Shae wreszcie ich pozna... aww...*-* Czy oni wgl wiedzą co ich syn robi, kiedy ma za dużo wolnego czasu?

    Jeszcze tydzień i ferie! Hell yeah! Bd miała więcej czasu na czytanie xD No to ten... miłego pisania, dużo weny i zdrowych pozostałych zębów! Czekam NN!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, starałam się jakoś dobrać tę piosenkę, co nieczęsto mi się zdarza ;) Poza tym - hej! - głos Olliego wszędzie pasuje xD
      Uwierz, też za nim tęskniłam xD
      *krzyk w oddali* słyszałyście, zęby?! :D

      Usuń
  9. Zajebisty czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja pierdole znowu ją pobil ja na jej miejscu bym od niego razem z dzieckiem uciekła ale i tak ją by znalazł ugh to nie wiem lol ale po co ona się go o to pytała haha wiedziałam ze cóż zrobi nie tak i ją pobije znowu hah ojciec Malika nie żyje?! Dobra nie będę się rozpisywać, tylko jeszcze bapisze ze zajebisty jak zwykle i czekam na nexta kdndlkd

    Wikcia

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam na nexta sjznslalpq

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty
    Zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty
    Zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty
    Zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebistyZajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty
    Zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty
    Zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty
    Zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty
    Zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty
    Zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty
    Zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty zajebisty

    Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  13. Bdkendjszajebisty

    OdpowiedzUsuń
  14. Wrócił stary Zayn! Tak! Umiliłaś mi tym rozdziałem koniec dnia,a teraz idę spać :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochamie moje uzalaj sie ile chce chetnie co kolwiek napisze poczytam, czy tozdzial, kolejny dzien, czy twoje wlasne doznamia xp a wg to sie nie spodziewalam takiego brutalnego Zayna względem Shae O.o zaskok i to jaki ... zajebisty... ciekawe jak by zareagował Zayn kiedy... np Shae sn cos zrobila i on mógłby ją stracic, np pocielaby sie i trafiła by do szpitala, albo wziela jakies tabletki i moglo by sie cos jej stac... taki maly wstrząs dla Malika za to co jej robil... no ale to ty decydujesz ... przepraszam ze z anonima, zycze weny, niech zab, cie nie boli, sorki za bledy, zycze weeny i szynkiego pisania, czekam na nexta kochanie ... bajo !! ;** ♥ ~alex sandra ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Jednocześnie rozdział aww.. ,a z drugiej strony troszkę brutalny. Cudny czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jdjklsjdlsjkdoskjdlsjks zajebisty :D

    OdpowiedzUsuń
  18. wiesz kiedy to czytam to czuje się tak jak ta bohaterka po przeczytaniu można powiedzieć że mnie bolą miejsca gdzie ona oberwała i podoba mi się jak on jest taki milutki i fajne by było jakby zmniejszył bicie jej ale minimalnie <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział super zajebioza po prostu, z nadzieją czekam aby następny rozdział był jutro i nawet nie wiesz jak sie przestraszyłam jak była zablokowana strona, co 5 minut sprawdzałam czy jest ok i ciesze sie że jest i jeszcze z śmiercią ojca teraz to sie stanie ooooo czekam

    OdpowiedzUsuń
  20. trochę mną to wstrząsnęło że był ją przy dziecku...nawet jak spało://

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak on będzie ją bił to ona w końcu odejdzie od niego

    OdpowiedzUsuń
  22. dzisiaj wchodzę tu bo chciałam zobaczyć czy jest nowy rozdział a tu mi wyskoczyło ze blog został usunięty a ja juz zawal ale na szczęście to nie prawda! Nwm dlaczego tak mi wyskoczyło ale na szczęście nie usunęłaś kchdodbldbd co do rozdziału to jest zajebisty jak zawsze, ja bym uciekła na jej miejscu gdyby mnie tak pobil, nawet Zayn, ale i tak by ją znalazł więc lol po co ona się go o to pytała lol czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  23. Jsjshslsjsosjsisn zajebisty

    OdpowiedzUsuń
  24. To chyba normalne że ktos ma ojca i matke c'nie ? Rozdział genialny ubóstwiam cie

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam nadzieje ze Zayn nie będzie jej był lol czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  26. Czemu mi się wydawało, że usunęłaś bloga? .__. Boże, ja jakaś nieogarnieta xDD Rozdział jest genialny! *-* Też się cieszę, że stary Zayn wrócił. Jest naweet spoko xD Tylko myślałam, że to będzie tak fajniee, że on zobaczy,że to ją boli i jego oczy zmienilyby się na przerażenie. Odskoczylby szybko od niej. Shae by uciekła, a on by ją zaczynał przepraszać czy coś xD

    Czekam na NN ;* Weenyyy <3333333333

    OdpowiedzUsuń
  27. Wiem, że to jakoś nie miało być szczególnie śmieszne ( a może miało, nie wiem ), ale pod koniec wybuchnęłam śmiechem i mój brat ( po raz kolejny ) myśli, że mam coś nie tak z mózgownicą, bo śmieję się z niczego :D
    Rozdział super jak zawsze :D
    Jane <3

    OdpowiedzUsuń
  28. No, nie wiem, o co chodzi z tym usuniętym blogiem, ale cieszę się , że go przywróciłaś. Rozdział mega, chociaż mógł jej nie bić. Taak, jego ojciec nie żyje. Niech ma drań za swoje. Wcale mu nie współczuję. Haha, ja wredna. Czekam na nexta, i pozdrawiam!
    Sekretna

    OdpowiedzUsuń
  29. No normalnie uwielbiam to opowiadanie!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. O, super rozdział, bardzo mi się podobał.
    Moment kiedy ogarnął go gniew... Awww - to dziwne, że ciesze się z czyjegoś nieszczęścia ale.. Eh, szkoda mi jej trochę, możliwe, że będzie miała teraz troszkę spokoju, ze względu na śmierć ojca Malika.
    Życzę powodzenia w dalszych Dniach <3 pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. padłam z tym ostatnim "To on ma ojca?!" nie no boskie <333

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie przesadzaj, jest zajebisty ! :D Ale ja tam za starym Zaynem nie tęskniłam. Ja naprawdę go nie ogarniam. Jeszcze dwa rozdziały temu był taki troskliwy i kochany <3 Też nie przepadam za takimi lalusiami, ale to była miła odmiana xD Wszystko byłoby ok, gdyby tylko znowu nie zaczął bić Shae. Ciekawe co będzie, gdy Hanaa dorośnie xD Córkę też będzie tak traktował ? Haha, rozwalił mnie ten fragment o łamaniu szczęk ^^ Końcówka, choć nie powinna, rozśmieszyła mnie do łez xD 'To on ma ojca ?!' Ciekawe jak to wpłynie na naszego Bad Boy'a ;) Pozdrawiam, całuję i czekam na nexta ;**
    M.

    OdpowiedzUsuń
  33. Zajebisty. Ciekawe co z Zaynem ja jego ojciec umarł.
    Mi tez wyrywali zęba jakieś dwa miesiące temu i teraz drażni mnie ta dziura.
    Next please

    OdpowiedzUsuń
  34. Mnie wczoraj wyrwali zęba, mam 4 szwy i policzek jak bania. MASAKRA.
    Co do rozdziału to powiem, że trochę się ubawiłam na początku. Już wyobraziłam sobie Zayna łamiącego szczęki chłopaków xD haha
    Powiadasz, że wraca stary Malik. Podoba mi się kiedy jest taki stanowczy i władczy, ale uwielbiam go kiedy jest taki opiekuńczy i troskliwy. Może można to ze sobą pogodzić? Byle by jej już nie bił. Bo mam ochotę trzepnąć go w łepetynę!
    Czekam na kolejny:)

    OdpowiedzUsuń