środa, 22 stycznia 2014

Dzień 27




Zayn siedział na kanapie, dokładnie skanując swoimi kawowymi tęczówkami duży telewizor. Nie miał pojęcia, co obecnie w nim pokazywali, po prostu nie chciał siedzieć w ciszy. Wziął głęboki wdech, nie mogąc uwierzyć w śmierć ojca. Nigdy nie był z nim szczególnie blisko i raczej się nie dogadywali, ale i tak Zayn czuł pewną pustkę. To wszystko było dla niego takie nowe i dziwne. Nie potrafił sobie poradzić z tymi wszystkimi uczuciami. Liam, który co chwilę do niego dzwonił, nie odpuszczał, w pewnym momencie dzwoniąc także do Shae. Potem przestała mu już podsuwać telefon pod nos, bo wiedziała, że to na nic. Po prostu kręciła się obok niego, pod pretekstem robienia czegoś w kuchni. Zayn westchnął, szukając wzrokiem brunetki, która tak bardzo nie chciała zostawić go samego. Zauważył ją, wchodzącą do salonu. Wyciągnął w jej stronę rękę, a ona zatrzymała się gwałtownie, nie wiedząc, co zrobić.

- Chodź tu, Shae - wychrypiał. 

Dziewczyna podeszła posłusznie i podała mu swoją dłoń. Pociągnął ją mocno, przez co znalazła się na jego kolanach. Zaciągnął się jej zapachem i wtulił twarz w bladą szyję brunetki, przymykając oczy. Shae objęła go po chwili wahania, dzięki czemu mógł ją jeszcze bardziej do siebie przyciągnąć. Siedzieli tak w ciszy, a jedynym dźwiękiem była rozmowa bohaterów w dużym telewizorze. Dziewczyna wplotła swoje palce w jego włosy na karku, co zadziałało na niego uspokajająco. 

Wiedział, że za niedługo będą musieli zacząć się zbierać. Matka Zayna zadzwoniła do niego długo po fakcie, dodając, że już jutro odbędzie się pogrzeb. Nie rozumiał, skąd to roztargnienie u kobiety, której raczej się to nie zdarzało, ale to nie był dobry temat do rozmowy przez telefon. Może wypyta ją o to jutro... 

- Musimy się zbierać, Shae - powiedział. 

Dziewczyna spojrzała na niego nieprzytomnie.

- My? - Zapytała, marszcząc brwi.
- Myślałaś, że zostawię cię tu samą z Hanaa?

Westchnęła cicho i wstała niezdarnie z jego kolan. Ruszył za nią, do sypialni, gdzie Shae zaczęła pakować jakieś rzeczy, do walizki znalezionej w garderobie. Zayn wyciągnął jeszcze jedną i zaczął wkładać do niej rzeczy na parę dni. Planował zostać tam ewentualnie jedną noc, ale nigdy nie wiadomo, co wymyśli jego matka. Kątem oka obserwował brunetkę, która ze skupieniem i starannością pakowała nowe rzeczy, które zdążył jej kupić. 

Zmarszczył czoło, słysząc płacz dziecka. Zatrzymał Shae, która już chciała iść do małej, po czym sam poszedł, chcąc poświęcić córce trochę czasu. Wszedł do pokoju obok i wziął w ramiona płaczącą dziewczynkę, nucąc jej pod nosem jakąś spokojną piosenkę. Hanaa coraz bardziej uspokajała się, a w końcu przestała płakać. Zayn obserwował jej duże oczy, którymi patrzyła na niego z ogromną ciekawością. Wyciągnęła w jego stronę malutką dłoń, którą pocałował, a dziewczynka zaśmiała się. Po chwili wahania, zabrał się za przebieranie małej. 




Po długiej, parogodzinnej drodze Zayn zaparkował samochód pod domem, w którym spędził swoje dzieciństwo. Wysiadł z auta i wyciągnął swoją córkę z tylnego siedzenia. Podszedł do Shae i splótł swoje palce z jej, ciągnąć w stronę domu. Zapukał mocno w drzwi, czekając. W końcu ktoś je uchylił, a z wnętrza wyłoniła się chuda sylwetka Waliyhy. Obdarzyła go smutnym uśmiechem i wtuliła się w starszego brata. Objął ją jedną ręką, w drugiej trzymając nosidełko z małą. Dziewczyna szybko się od niego odsunęła i wpuściła gości do domu. Shae zachowywała się jak cień Zayna - zatrzymywała się wtedy, kiedy on, szła tam, gdzie on... Wydawało mu się, że czuła się dość niezręcznie. 

- Gdzie jest matka? - Zapytał swoją młodszą siostrę.
- W salonie. 

Waliyha dokładnie skanowała postać Shai, która uśmiechnęła się do niej delikatnie, co odwzajemniła. Przedstawiła się szybko dziewczynie brata, po czym obie poszły śladami Zayna, do salonu. Shae szybko dopadła do nosidełka, kiedy Mulat postawił je na ziemi, by przywitać się z resztą rodziny. Chłopak poczuł łzy matki na swojej czarnej koszulce, kiedy przytulał ją dość niezdarnie. Nie widzieli się od jakiś trzech lat. W końcu puścił ją i podszedł do swojego dziecka i Shae, chwytając dłoń zestresowanej dziewczyny. Wszyscy spojrzeli na nich ze zmarszczonymi brwiami.

- Mamo. To jest moja... dziewczyna, Shae i nasza córka, Hanaa. 

Nie czuł się komfortowo, kiedy je przedstawiał. Jego matka i siostry skanowały wzrokiem najpierw Zayna, potem Shae i na końcu nosidełko, w którym spoczywała Hanaa. Pierwsza podeszła Donyia, witając ich, potem mała Safaa i w końcu Patricia. Chłopak dostrzegał zdystansowanie jego matki, ale nie komentował tego, nie do końca wiedząc czy to przez niego, czy osoby, które przywiózł ze sobą. 

- Jutro odbędzie się... uroczystość, powinniście odpocząć. 

Zayn spojrzał na Patricię i kiwnął głową. Chwycił nosidełko z małą i rękę Shae, po czym ruszył w stronę schodów. Wchodzili powoli, a czasem nawet zatrzymywali przez zdjęcia jego rodziny. Brunetka oglądała każde z nich, jakby to były najciekawsze rzeczy, które znalazła. W końcu weszli do dawnego pokoju Mulata. Zayn usiadł na łóżku i wyciągnął małą z nosidełka. Przyglądał się Shai, która kręciła się po pokoju, oglądając każdy jego szczegół. W końcu odwróciła się twarzą do niego, z delikatnymi rumieńcami zawstydzenia na policzkach.

- Dlaczego jesteś tak zestresowana? - Zapytał.

Spojrzała na niego roztargnionym wzrokiem.

- Nie jestem, skąd ten pomysł?
- Shae - warknął ostrzegawczym tonem.

Brunetka westchnęła pod nosem, rozważając każde wyjście z sytuacji. Przeczesała włosy dłonią, a Zayn uśmiechnął się, doskonale wiedząc, że przejęła ten nerwowy nawyk po nim. Przez ten ruch odsłoniła malinkę, która powoli traciła swój kolor, a Mulat odnotował w myślach, by to poprawić. Ale nie dziś, był cholernie zmęczony.

- Po prostu... twoja mama niezbyt przychylnie na mnie patrzyła. 

Uniósł jedną brew ku górze, kiedy Shae zdradziła mu swoje zmartwienie. Zagryzł dolną wargę, by nie roześmiać się, tylko zachować choć trochę powagi. Więc to był jej wielki problem? Z opowiadań dawnych znajomych czy ludzi z gangu wiedział, że ich dziewczyny stresowały się takimi drobnostkami, ale nigdy nie przypuszczał, że i Shae będzie taka. To dla niego coś nowego, nigdy nie przyprowadził tu żadnej swojej partnerki, więc nie miały takich problemów. Zayn wstał i podszedł do brunetki, wcześniej kładąc małą Hanaa na środku łóżka. Otoczył Shae swoimi ramionami, a ona wtuliła się w niego, zaciskając w pięści jego koszulkę. Stali tak dłuższą chwilę, dopóki ktoś nie zapukał w drzwi. Zayn podszedł do nich i je otworzył, a w progu zauważył Donyię. 

- Mama woła na kolację. 
- Zaraz przyjdziemy - mruknął, uśmiechając się do siostry. 

Odwzajemniła uśmiech, po czym poszła w stronę schodów. Mulat odwrócił się w stronę brunetki, ale nie było jej. Zmarszczył brwi, szukając dziewczyny. To oczywiste, że nigdzie nie wyszła, dlatego skierował się w stronę drzwi z łazienki. Nacisnął klamkę, ale nic się nie wydarzyło. Uderzył dwa razy pięścią w drewno, co przypominało pukanie, w najlepszym wypadku. 

- Shae, jesteś tam? - Zapytał, opierając czoło o drzwi.
- Ja... um... zaraz wyjdę - usłyszał. 

Zmarszczył brwi i podszedł do łóżka, na którym nie było jego córki. Westchnął cicho, doskonale wiedząc, czemu Shae zamknęła się w łazience z małą. Postanowił poczekać i nie przeszkadzać, co było u niego rzadkością. 

Brunetka wyszła z łazienki chwilę później. Zayn od razu wstał i podszedł do niej. Spojrzał na Hanaa, która usypiała. Uśmiechnął się pod nosem, ale zganił się za to szybko. W końcu dziewczynka usnęła, a oni powędrowali na dół. Kiedy stanęli w jadalni, wszystkie kobiece spojrzenia wylądowały na nim i kryjącą się za wysoką sylwetką Mulata, Shae. Chłopak pociągnął brunetkę bez słowa i usiedli na wolnych miejscach. Jego siostry od razu zaczęły rozmawiać z dziewczyną obok niego, ale nie słuchał dokładnie, zerkając co chwilę na matkę. Siedziała smutna i przygaszona, grzebiąc widelcem w jedzeniu. Mimo wszystko, martwił się o nią, przecież była jego matką, prawda? 

Po dwudziestu minutach siostry Zayna zniknęły na górze, a Patricia w kuchni. Pochylił się w stronę Shae, która siedziała w ciszy na swoim miejscu. 

- Idź do mojego pokoju, Shae - mruknął. 

Spojrzała na niego zdziwiona, ale posłusznie wstała i ruszyła wolnym, typowym dla niej, krokiem. Kiedy tylko zniknęła na schodach, Zayn wstał i ruszył do kuchni, gdzie zmywała jego matka. Oparł się o ścianę, patrząc na jej profil twarzy. 

- Co jest? - Zapytał, wkładając dłonie do kieszeni spodni. 

Patricia spojrzała na niego, marszcząc brwi. 

- O co ci chodzi? - Mruknęła.
- O Shae. 

Ręce jego matki zatrzymały się gwałtownie, kiedy wypowiedział imię brunetki. Spojrzała na niego ze smutkiem, a on nie do końca rozumiał, skąd się to wzięło. Wytarła swoje ręce o ręczniczek, po czym zrobiła dwa kroki w stronę syna, nadal utrzymując pewien dystans. 

- Powinieneś ją zostawić, Zayn, ona się ciebie boi. 

Słowa Patricii sprawiły, że zamarł, ale szybko się otrząsnął, marszcząc brwi. Odepchnął się plecami od ściany i pokonał dzielący go od matki dystans. Spojrzał na nią, opuszczając głowę w dół przez jej średni wzrost. 

- Nigdy jej nie zostawię - warknął. 

Zacisnął ręce w pięści, mrużąc oczy. 

- Dlaczego, Zayn? Powiedz mi, dlaczego?

Cisza owiała dwie sylwetki. Patricia nie doczekała się żadnej odpowiedzi, więc zastąpiła ją prychnięciem. Chciała coś dodać, ale Zayn wyprzedził ją, wypowiadając dwa słowa:

- Koniec rozmowy. 

Potem wyszedł na dwór i usiadł na schodkach, zapalając papierosa, który miał za zadanie uspokoić jego zszarpane nerwy. Musiał się opanować choć trochę przez jutrzejszy pogrzeb ojca, którego nie zdążył ostatni raz zobaczyć. 




Od autorki: Ugh, ciężko szedł mi ten rozdział i to nawet widać. Źle mi wyszedł, ale niech już będzie. Jak wam mijają ferie (no i dni szkolne)? Ziperka? Wyjeżdżacie gdzieś? A może już wyjechaliście? Ja zamulam w domu, narzekając na te cholerne szwy, które założyli mi po wyrywaniu zęba. Serio, po co mi one? No, nieważne. Zapraszam na Aska i Crushera, który doczekał się zwiastuna!
Okej, doszły do mnie różne... informacje. Tych, co są w temacie, proszę o zostawienie Ann w spokoju (i vice versa). Dogadałyśmy się we wszystkim, ustaliłyśmy, zakopałyśmy topór wojenny. Nieporozumienie zniknęło i mam nadzieję, że nikt już tego nie będzie roztrząsał. Wszystko zostało wytłumaczone, dlatego... Po prostu odpuśćcie.   

31 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaaaaa.... zajebisty xD nieszlo ci pisanie? Jaaasne .... chyba przez te ferie jestes nie dotleniona i glupoty gadasz ... rozdzial zajebisty !! Love lov love czekam oczywiście na nastepny.... weny, szybkiego pisania, żeby nie bolami wg ... aaa love YOU !! ;** ~ ALEX SANDRA ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg. Genialny rozdział! Zawsze piszesz cudownie kochana

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział nie wyszedł ci źle :D Jest wspaniały <3333333 Życzę dużo WENY <333333333333

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi się podoba. Zachowanie matki Zayna...jejku, kobieta dużo widzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebisty. Serio nie myślałam, że będzie taki oschły w stosunku do rodziny, no ale cóż wyszło inaczej. Inaczej nie znaczy źle, bo rozdział jak zawsze świetny :D
    Jane <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Nic tak nie poprawia zrypanego nauką humoru jak głos Olivera <3

    Ten rozdział jest taki... psychologicznie doskonały xD Wiem, że ten zwrot nie ma sensu, ale jestem po ciężkiej wywiadówce, więc... sama rozumiesz... ;___;

    Na początku Shae przytuliła Zayna. Zero seksu. On to docenił. Zero myśli o seksie xD Może Malik nieświadomie się zmienia? Tylko nie to! Nie cierpię przesłodzonych facetów, szczególnie w opowiadaniach xD Potem Zayn zabiera Shae na pogrzeb. Chce żeby była przy nim i takie tam... Awww... *-* Przyznam, że to było meeeega słodkie, ale takie właśnie być powinno. Rozmowa Zayna z jego matką... "- Dlaczego, Zayn? Powiedz mi, dlaczego?" Myślałam, że odpowie coś w stylu "Bo ją kocham", ale zakończył rozmowę. I tak wiem, że pomyślał, że ją kocha xD

    Jeszcze dwa dni i ferie! Yaaay! xD Dziś była wywiadówka, na której dowiedziałam się o tym, że mojej mamie nie podobają się moje... komentarze? xD Taak, to dobre określenie. Było o szacunku do nauczycieli i wulgaryzmach. I jeszcze o tym, że powinnam poprawić się w nauce, bo spadłam z 5.55 do 5.10 x.x Nie rozumiem czego ona ode mnie chce xD A jak twoje ferie/dni w szkole?

    Włączyłam zwiastun i zaczęłam biegać po pokoju... zgadnij dlaczego? Genialna Ja kocham Nirvanę i mam "Smells Like Teen Spirit" na dzwonku, dlatego sądziłam, że znów wpieprzyłam gdzieś swój nieszczęsny telefon xD

    PS Na samym końcu jest błąd: "Smels" zamiast "Smells". Miejmy nadzieję, że tylko ja się zorientowałam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliver to dobry człowiek xD
      Och, Boże, nigdy go nie przesłodzę, obiecuję! Za niedługo i tak to wyjdzie, spokooojnie xD Co do jego myśli... cóż, to chyba pozostanie tajemnicą xD
      U mnie na wywiadówce w poprzedni wtorek moja matka dowiedziała się o złych ocenach, chociaż doskonale je znała, ale i tak mnie opieprzyła. Gdzie tu sens?! :D Ferie, zdecydowanie xD Ziperka, a jak? Ktoś musi wam pisać rozdziały! xD
      Shh, nikt nie musi o tym błędzie wiedzieć, najwyraźniej głupie klawisze odmówiły napisania drugiego L xD

      Usuń
    2. Trzymam cię za słowo. Ten miesiąc -prawdopodobnie- będzie miał najwięcej rozdziałów. 22 stycznia a ich już 11 xD Jeszcze jeden i przebijesz "rekord" z grudnia, powodzenia w pisaniu!

      Znam ten ból. Dwa tygodnie temu: "-... a z infy wyjdzie piątka. -Nie jest tragicznie, a teraz siadaj, obiad już jest." Dziś "-Piątka z informatyki?! Przecież zawsze była szóstka! Powinnaś bardziej się przykładać!"

      Oj tam, oj tam. Klawiatury tak mają. Poza tym zwiastun jest cudowny <3 Wiesz, że wielbię Cię za muzykę? xD

      Usuń
    3. To chyba dobrze, że tak szybko piszę, prawda? :D
      Ja mam tu głębsze problemy niż piątka z infy zamiast szóstki xD
      Zauważyłam, ale to były takie moje obserwacje xD

      Usuń
    4. Baaaaaardzo dobrze, wszyscy czytelnicy to doceniają xD

      Rozumiem, rozumiem. A co masz z Polaka? 6? Skoro piszesz opowiadania na tak wysokim poziomie... Jeśli twoja nauczycielka nie jest jędzą i nie masz durnych kartkówek z dziwnych pojęć to zgaduję, że dostałaś minimalnie 5 xD

      Usuń
    5. Pizda [cenzura, zią xD] dała mi 3 i powiedziała "na drugi semestr bardziej się postaraj!", robi cholernie dziwne kartkówki, np. czytaliśmy "Dziady, cz. 2", a zrobiła kartkówkę z części czwartej. Gdzie tu filozofia?

      Usuń
    6. Ugh, nienawidzę takich ludzi... Może lepiej przeczytaj streszczenia wszystkich części dziadów... wiesz... gdyby znów coś sobie wymyśliła... Albo najlepiej wszystkich części książek jakie czytacie, czy będziecie czytać. Tak na wszelki wypadek xD Powodzenia z tą babą! Lecem czytać Crushera! <3

      Usuń
  7. Piękne jak zwykle!
    No właśnie Zayn, dlaczego...

    OdpowiedzUsuń
  8. O mój Boże! Jak zawsze cudnie :) Zero bicia Shae, istna cudowna rodzinka, i niech tak na jakiś czas zostanie. przynajmniej na jakiś czas. nie mam za bardzo czasu, żeby się rozpisywać, ale dużo weny życzę, bo rozdział jak zwykle genialny i czekam na następny :*
    Sekretna

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet jak nic wielkiego się nie dzieje to rozdział i tak jest dobry-jak Ty to robisz?!
    a w ferie miałam w planach pouczyć się , bo matura coraz bliżej, a póki co wyszło z tego aż nic ;o
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jsjsbpshspsbspsh zajebisty

    OdpowiedzUsuń
  11. Niby żadnej akcji ale i tak ciekawy, jak zawsze kejowbd kocham to ff! W ogóle to życzę ci weny <3
    Wikcia

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebiste, uwielbiam to ff

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny świetny! czekam na next ;3 / Amy

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham cię i tego bloga *o*

    OdpowiedzUsuń
  15. Super rozdział jak zwykle czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jezu! *-* Genialny rozdział! *-* I wcale nie jest zły! A końcówka jest super! *-* Mam nadzieję,że Malik w końcu zrozumie, że Shae się jej boi ;___;

    Czekam na NN ;* Weenyyy <33333333333

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zwykle super, jesteś niesamowita.
    To wszystkie rozdziały są cudowne, mają w sobie coś takiego, hmm.. co przyciąga i zachęca do czytania <3
    Po prostu talent. Życzę powodzenia i oczywiście weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Po prostu zajebisty ! :D Shae poznała wreszcie rodzinę Zayna ^^ I to jako pierwsza z jego licznych 'dziewczyn' xD Siostry Malika wyraźnie ją polubiły ;3 Cóż, jego matka na razie jest dość sceptycznie nastawiona do tego związku, ale kto wie, może niedługo zmieni zdanie ? ^^ Jej synek się wyrobił, bądź co bądź ma już córkę, którą całkiem należycie się zajmuje i wreszcie znalazł stałą partnerkę ;) Chciał powiedzieć, że ją kocha :D Tylko oczywiście duma mu na to nie pozwoliła xD Ale my wszystkie i tak wiemy swoje ;3 Co zdarzy się na pogrzebie ? Wyczuwam dramę :P Także pozdrawiam, całuję i ze zniecierpliwieniem czekam na następny rozdział ;**
    M.

    OdpowiedzUsuń
  19. O rany, ale emocje. Shae w końcu poznała rodzinę Malika, gdyby nie śmierć ojca to raczej szybko by nie doszło do ich spotkania. On ją kocha, jak nic tylko nie chce się do tego przyznać :D Cholera jak ja bym chciała wrócić do szkoły i mieć ferie, każdy weekend i święta wolne...
    Nie rozumiem Twojej nauczycielki. Nie powinna w ogóle się zastanawiać i dać Ci 6 i to z plusem. Przecież Ty piszesz rewelacyjnie, masz wyczucie i dobry styl pisania. Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  20. Fantastyczny rozdział . <3

    OdpowiedzUsuń