niedziela, 9 lutego 2014

Dzień 34





Dwadzieścia cztery godziny to stosunkowo niedużo. Szczególnie, jeśli to czas na uratowanie bliskiej osoby. Jeszcze gorzej, kiedy pewien denerwujący osobnik nie dopuszcza nikogo z pomocą. Najlepiej by było, gdyby Davon, który ową pomoc mu proponował, zniknął dwadzieścia metrów pod ziemią i nigdy nie wychodził. Dwudziestotrzyletni brunet przyzwyczaił się do zgryźliwego i naburmuszonego Zayna Malika, co nie oznaczało, że tolerował takie zachowanie. Był jeszcze w tym dużym domu z powodu małej siostrzenicy i chęci znalezienia Shae. Właściwie nic nie było mu tu wolno robić, jeśli tak można to nazwać. Praktycznie cały czas towarzyszył mu jakiś napakowany koleś, któremu szyja już dawno temu zniknęła przez te mięśnie. 

Ostatnimi czasy w tym czymś, co właściwie było willą, cisza odbijała się od ścian, dlatego teraz wielkim zaskoczeniem dla Davona były krzyki, a właściwie krzyk, jeden. Należący do Zayna, napominając. Na początku nie ruszało go to, zszedł na dół dopiero wtedy, kiedy do głosu Malika dołączył drugi, jakby cięższy, ale i cichszy. Martwiło go to, dlatego wręcz pobiegł w stronę najdalszego pokoju w tym domu, jak mu się wydawało, by otworzyć drzwi z hukiem. Mulat obejrzał się na niego wściekle, ale Davona nie ruszyło to ani trochę, pokazując jak bardzo odważnym mężczyzną musiał być, ponieważ niejeden ugiął się pod spojrzeniem Zayna. 

To, co w tym małym pokoju spotkał brat Shae, zaskoczyłoby prawie każdego. Prawie, podkreślmy. Davon doskonale wiedział, jakim typem jest ten dwudziestolatek i w ogóle go to nie zdziwiło. Przypomniała mu się sytuacja, kiedy i jego Mulat porwał, by powisiał sobie trochę na łańcuchach wraz z Shae. 

W myślach odnalazł dwa imiona - Steve i Mike. Obaj wisieli na mocnych metalach, cali w krwi, z ranami na ciele. Grymasy, które przywdziali, pokazywały ogromny ból i skruchę, co pewnie już sporo czasu utrzymywało się na ich twarzach. 

Davon zbliżył się odrobinę do Zayna, co było dość niebezpieczne, biorąc pod uwagę fakt, że Mulat mocno ściskał w dłoni broń. Mierzyli się wściekłymi spojrzeniami, nawet nie próbując uspokoić szybkich oddechów. 

- Po co ich tu trzymasz? - Zapytał w końcu starszy z nich.

Malik zmarszczył brwi, patrząc na wiszących mężczyzn. 

- Nie pilnowali dość dobrze Shae - warknął.

Dopiero, kiedy ścisnął mocno pięść, Davon zauważył błysk metalu. Nóż. Zayn trzymał nóż i broń. Czy mógł być jeszcze bardziej niebezpieczny? Rosen przełknął trochę bezradnie ślinę, próbując się uspokoić. Musiał mu przemówić do rozumu, przecież nie mieli wiele czasu. 

- Zayn, zostaw ich, chociaż dzisiaj. Musimy znaleźć Shae. 
- Ja muszę znaleźć - podkreślił Mulat. 

Davon przewrócił oczami. Musi być aż tak uparty?

- Nie powinieneś odtrącać pomocy - warknął. 

Po pomieszczeniu rozniósł się trzask zamykanych drzwi. 
Davon wyszedł, zostawiając Zayna zmieszanego. 




Krążyłam bezradnie po małym pokoju, który mi przydzielono, co chwilę waląc pięściami w drzwi. Nie wiedziałam, co się dzieje. Nie wiedziałam, gdzie jestem. Co z innymi? Z Davonem, Hanaą, moim ojcem... Zaynem. Co z nimi wszystkimi? Usiadłam bezradnie na środku pokoju, opadając z sił. Drzwi otworzyły się, a w progu pojawił się ten... Harry, tak mu było? Tak, chyba tak. 

Nie byłam głupia. Znalazłam podobieństwa, które nas łączyły i widziałam znaki, jakie mi wysyłał pod tytułem "hej, Shae, jestem twoim bratem, cieszysz się?!". Wcale nie uznawałam go za członka rodziny. Przez całe życie byłam tylko ja i Davon, chłopca z imieniem "Harry" nie przewidział scenariusz. Nie próbował nas nawet znaleźć, a przecież wcale nie był taki młody. Właściwie na takiego nie wyglądał, nie miałam pojęcia, ile liczy już lat. Zresztą, to teraz nie jest ważne. Ja mam tylko jednego brata, Davona. Tylko on zawsze był. Powtarzasz się, Shae. 

Uniosłam brew, dokładnie skanując brązowymi tęczówkami wysokiego chłopaka. Mieliśmy podobne nosy. I może odrobinę kształt twarzy, ale to wszystko. I dobrze, nie chciałam, byśmy byli podobni. Nie chciałam go w swoim życiu, już na samym początku stracił mój szacunek. Współpracuje z tą suką, która mnie urodziła, jak miło. Nie uważam ją za swoją matkę, bo niby czemu miałabym? Zostawiła mnie i Davona, a także ojca, by zrobić sobie kolejnego dzieciaka na boku i stać się tą złą i niebezpieczną kobietą. To nawet głupio brzmi, serio. 

- Przyniosłem ci jedzenie. 

Nawet głos miał jakiś taki inny. Niski, ale nie w taki sposób jak Davon, z dziwną chrypką, którą odziedziczył po Megan. Wydawało mi się, że wyglądem przypominał swojego ojca, ale pewności nie miałam, prawda? Nigdy go przecież nie widziałam. Pewnie był cholernie głupi, skoro związał się z taką kobietą. Ciekawe, czy byli małżeństwem? Ona i mój ojciec nigdy nie wzięli ślubu. Nie chciała tego, uważała, że jest za młoda. Podobno zawsze powtarzała, że Davon to cud, bo przecież mogła go usunąć. Dobrze, że się go nie pozbyła, co bym bez niego zrobiła?

Davon... co u niego? Jak wytrzymuje z Zaynem? Opiekuje się Hanaą? Mam nadzieję, że chociaż czasem jej dogląda, Malik pewnie nie potrafi sobie z nią poradzić, jak to on. Raczej nie ma głowy do pieluch, a Davon... cóż, zawsze lubił dzieci (nie twierdzę, że Zayn ich nie lubi, po prostu pewnie woli je takie, jak pokazują w filmach) i potrafił się nimi zająć. Czasami tak właśnie zarabialiśmy - opiekowaliśmy się dziećmi i tak wyglądało nasze "dzieciństwo". Ale nigdy nie narzekałam. Davon sprawiał, że zawsze się uśmiechałam, wygłupiał się, byleby zobaczyć radość na mojej twarzy. Kochałam go, jak nikogo innego, był moim przyjacielem, bratem, podporą, rodziną. Był wszystkim, czego potrzebowałam, za co zawsze byłam mu wdzięczna. 

Pamiętam, jak zawsze przygarnialiśmy małe pieski z ulicy. Ukrywaliśmy je przed ojcem, a z pieniędzy, które zarabialiśmy, kupowaliśmy karmę i inne potrzebne rzeczy. Czasami musieliśmy je oddawać do schroniska, bo tata je znajdywał, ale rzadko to się zdarzało, na szczęście. Mimo wszystko, byliśmy szczęśliwymi dzieciakami. Mieliśmy siebie, czyli wszystko. 

- Nie jestem głodna. 

Brawo, Shae, kłam tak dalej, to umrzesz z głodu. 

Harry westchnął cicho i usiadł obok mnie, kładąc przed nagimi stopami tacę z jedzeniem. Nic ciekawego, po prostu kanapki. Nie spojrzałam ani razu na chłopaka. Siedziałam po prostu, gapiąc się na białą brudną ścianę. Nie rozumiem, po co ja im tu? 

- Słuchaj, Shae... Wiem, że źle zaczęliśmy, ale jesteśmy rodzeń...
- Nawet tego, kurwa, nie kończ! - Wrzasnęłam, może zbyt głośno.

Drgnął, nie spodziewając się mojego wybuchu. Szybko podciągnęłam się do ściany, opierając o nią plecami. Nie chciałam znajdować się blisko niego, co nie było w sumie takie łatwe. Harry wstał, podchodząc do mnie. Górował swoim wzrostem, a mój gniew rósł coraz bardziej. Nie mógł się ode mnie po prostu odpierdolić? 

- Shae, chcę po prostu się... no nie wiem, zaprzyjaźnić. 

Nie, nie, nie, zostaw mnie, człowieku, odejdź! 

- Mam już jednego brata, drugi mi niepotrzebny.

Cios poniżej pasa? I dobrze, zaprzyjaźniać mu się zachciało. Nie mam zamiaru być dla niego miła, bo z jakiego powodu? Przez tyle lat nie interesował się nami, a zapewne wiedział o naszym istnieniu, byłam tego prawie pewna. 

- Shae... 
- Nie, zostaw mnie. 

Westchnął cicho i podszedł w stronę drzwi. Ostatni raz spojrzał na mnie smutnym wzrokiem, wypowiadając, na początku, bezsensowne zdanie:

- Jesteśmy na Lambeth, Shae. 

Zostawił mnie zdezorientowaną. Spojrzałam na jedzenie, czując burczenie w brzuchu, ale zamarłam, zapominając o głodzie. To możliwe? Nie, raczej nie. A może jednak?

Telefon.

Zostawił mi telefon.

Szybko dopadłam do prostokątnego urządzenia, odblokowując ruchem palca ekran. Wystukałam szybko znany mi na pamięć numer telefonu, gorączkowo przeczesując czarne włosy. Odbierz, odbierz, odbierz, musisz odebrać, proszę, odbierz. 

- Halo? - Podejrzliwy niski głos ukoił moje zszarpane nerwy. 
- Davon? Davon! To ja, Shae! - Wyszeptałam z ekscytacją. 
- Shae, Boże, gdzie jesteś? - Zapytał zmartwionym tonem. 
- Um... Lambeth, tak mi powiedział ten Harry. 

A może to jakaś pułapka? Zamarłam. To był błąd, nie powinnam mu tak po prostu zaufać. To, że byliśmy rodzeństwem, nie czyniło go Rosenem, lecz... jak on miał na nazwisko? No, nieważne, przecież jego matką jest Megan, to na pewno pułapka. Ale zanim zdążyłam to powiedzieć, Davon przemówił:

- Za niedługo znowu się zobaczymy, siostrzyczko. 

Koniec połączenia. 
Cholera!




Od autorki: Pam, pam, paaaaaam. Długo czekaliście, długo ja czekałam. Wy na rozdział, ja na wenę. No cóż, taki sobie ten Dzień, ale już trudno. Powinnam uczyć się biologii, ups. Widzicie, co ze mną robicie?! :D Zamulam, nie ogarniam, pomocy. Chcę być tak ładna, jak Hannah, ktoś coś? Ostatnio się zastanawiam, czy zacząć chodzić na dodatkowego kosza, lolz, ale mi się nudzi - czujecie ten sarkazm? Cholera, kolejne zajęcia chcę sobie dołożyć. Chociaż to nie jest taki zły pomysł, bo na wuefie tej koszykówki mamy tyle, że aż wcale. Tylko siatka, siatka i - uwaga! - siatka! Wow, kto by się tego ostatniego spodziewał? Ale jadę dzisiaj z sarkazmem. Muszę się zabrać za Chodakowską czy coś, bo trzeba schudnąć w końcu, cnie. Ostatnio mam czas na czarne spodnie z dziurami na kolanach w stylu Malika, widział ktoś takie w Kato? Komentować, małe elfy. Ask. Memorable. Road of no return

60 komentarzy = nowy rozdział

67 komentarzy:

  1. hahahaha chyba nie sądziłaś, że zostawię taki kom? hahahah myliłaś się! xD zaklepuję miejsce hahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to tak. yhyhym (wiesz o co chodziło xd)
      PO PIERWSZE TO JEST ZAJAN DO CHOLERY ALIX ZROZUM NO! UGH X
      Rozdział jak zwykle djlssdjsdj hahah, sorry, ale .. eghh odwala mi. a ZAJAN jak zwykle się dziwnie zachowuje xd, zamiast ratować Shae to on.... xd xd xd. nie nic hahahah, sorry, że tak krótko ale Amy musi się uczyć na 2 kartk i sprawdzian ;-; . czekam na nn <3
      ~Amy.

      Usuń
  2. Uhuhu :D ciekawe co BD dalej :) fajnie byłoby jagby się Shae z Harrym zaprzyjaźniła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już dzisiaj sprawdzałam czy jest next, ale nie było no i poszłam się uczyć. A teraz tak myślę, wejdę na chwilę coś sprawdzić. I tu patrzę i następny dzień ♥ ♥ ♥ Rozdział przyjemnie się czyta (nie jest to mój ulubiony, ale trzeba rozkręcić akcję :) Myślę, że Megan nie byłaby w stanie zabić Shae, bo to jej matka, no ale co ja tam wiem :) Dziękuje, że piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  4. zaskoczyłaś mnie końcówką, poważnie. mam tylko nadzieję, że chłopaki znajdą Shae i że to nie jest pułapka a Harry jest tym dobrym :) cały dzień dzisiaj co chwilę wchodzę na bloggera i sprawdzam, czy dodałaś nowy post i w końcu się doczekałam! czekam na nexta i weny życzę :*
    Sekretna

    OdpowiedzUsuń
  5. Boooossko! Cudny, ach nie mogę ogarnąć, czy to, że Harry zostawił telefon to pułapka, hmm.. mam nadzieję, że nie :D wydaje się być miły, ale może tylko udaje?
    Davon i Zayn... fajnie by było, gdyby się pogodzili i odgrywali hehe ale wtedy pełnienia by się takiego nie działo. Chociaż ty i tak pewnie byś coś super wymyśliła ♥

    Uwielbiam cię ( sorry że się powtarzam :( )
    Mi też się podobają takienspodnie i widziałam je tylko w New Yorker :D

    http://liivethemomentt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czeka mnie wizyta w NY xD Znasz może cenę? xx.

      Usuń
    2. Ok. 150 zł, ale ja widziałam we Wrocławiu, ale mam nadzieję ( i przeczucie ) że tam u ciebie też będzie :D

      Usuń
    3. 150 zł? O_o To chyba czas zacząć szukać jakiś tanich czarnych spodni, które potnę i nie będzie mi ich szkoda, jak coś nie wyjdzie xD

      Usuń
  6. Ekstra! Next to jest boskie i cudne

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne *.*
    @Jula_Tom200

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że to nie jest żadna pułapka i Zayn ją znajdzie całą i zdrową a jemu samemu się przy tym nic nie stanie! Zastanawia mnie czy Harry naprawdę pomógł czy rzeczywiście to podpucha?! Dzień świetny i już się nie mogę doczekać kolejnego ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem co powiedzieć. Rozdział jest genialny, tak jak całe opowiadanie. Oby to nie była pułapka, przecież Harry mógł tak po prostu polubić swoją siostre i zdobyć się na akt miłosierdzia. Zastanawia mnie jedno. Dlaczego nie zadzwoniła do Zayna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd ma znać numer jego telefonu? :D

      Usuń
  10. łaaaał! o.o
    Tyle się dzieje.. Mam nadzieję, że Harry ma dobre intencje i to nie jest żadna pułapka. Może Styles chce odbudować relacje z rodzeństwem.. hm?
    Mam nadzieję, że Malik da sobie pomóc. Na pewno z Davonem będą silniejsi, sprytniejsi i wyciągną Shae z tego bagna.
    Znakomity Dzień! :>
    Pozdrawiam. x
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  11. Niech to nie będzie pułapka i niech znajdą biedną Shae...być może Zayn będzie milszy w stosunku do niejj...i będa normalną parą...ahh życze weny kochana i czekamy na next :)xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do rozdziału powiem Ci, że zajebisty! Nie wydaje mi się żeby Harry chciał się na prawdę zaprzyjaźnić, jednak mam nadzieję, że to nie będzie pułapka i znajdą Shae. Zayn zamiast przyjąć pomoc Davona to nie, on wszystko sam. Jak Zosia samosia :D Fajnie, że była perspektywa Shae.
    Mówisz, że chcesz się wziąć za Chodakowską, powiem Ci tak, ćwiczyłam z nią przez pewien czas i nie byłam do końca zadowolona, nudziły mnie te ćwiczenia i denerwował mnie jej spokój. Po jakimś czasie wysiadły mi kolana. Teraz przerzuciłam się na Mel B i od dłuższego czasu jestem zadowolona :)
    Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  13. Cholera czemu to jest takie zajebiste? najlepsze ff jakie kiefykolwiek czytalam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział i mam nadzieję że Harry nie kłamał z miejscem pobytu <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeju keju dla mnie bomba, zastanawiam się czy to pułapka i nie wiem czy wolałabym aby tak był czy nie oh trzeba sie porządnie zastanowić a teraz pozdrawiam i czekam na następny ;**
    x.o.x.o.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebisty rozdział! :D Ale Malik to już mnie zaczyna rozśmieszać xD Każdego zakuwa w te kajdany czy coś i robi się krótko mówiąc przewidywany ;3 Nie wiem jak oni wszyscy z nim tam wytrzymują xD Hmm... Harry mówił szczerze, na prawdę chciał się zaprzyjaźnić? Nie wiem, jak na moje oko to zabrzmiało to całkiem prawdopodobnie. Może wreszcie chce się wyrwać ze szponów matki? A jeśli to jednak podpucha? Chłopaki przyjdą i co? 'Wielka Bitwa'? xD Nie mam pojęcia ;3 A jestem cholernie podjarana, bo Stochu zajął pierwsze w Soczi! :D Jestem z niego taka dumna ^^ Także pozdrawiam i czekam na next ;*
    M. xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Marta Jędrzejczak ma racje. Zayn zrobił się przewidywalny:D Ale rozdzial i tak jest genialny. Zachowanie Shea wzgledem Harrego-zrobilabym to samo! :D Zodtawiam krotki komentarz,bo nie mam za bardzo czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny ! :D ta rywalizacja miądzy Davonem a Zaynem mnie rozpierdala xd
    wątpię żeby Harry chciał pomóc ale cuda się zdarzają nie ? :D czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Polecam to http://schudniemy.blogspot.com/search/label/%C4%87wiczymy?updated-max=2013-08-04T13:52:00%2B02:00&max-results=6&start=6&by-date=false a nie chodakowską, bo jej ćwiczenia na dłuższą metę źle stosowane mogą więcej szkód przynieść niż korzyści, no i obadają idiotyczne diety. Co do rozdziału to jak zawsze boski, ale to chyba wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Łoo jezu! :O Już to widzę ;x Davon przyjeżdża z Malikiem, aby uratować Shaę. Matka ich gdzieś zamknie i dupa xD Albo przywiąże ich do jakieś ściany i będzie kazała patrzeć, jak zabija Shaę ;x Taa .. Możliwe ;-; Ale jakimś cudem Shae przeżyje xDD Nwm jak, może Styles uderzy matkę w tył głowy, ona straci chwilowo przytomność, a oni uciekną xD Hah, się okaże :D Rozdział jest genialny!

    Czekam na NN ;* Weenyyy <33333333333

    OdpowiedzUsuń
  21. Zayn xD Uważam tak samo jak Marta Jędrzejczyk.

    Ale mnie Harry zaskoczył, tylko jestem ciekawa czy mówił serio. Przecież ta wredna małpa mogła kazać Styles'owi dać jej ten numer, aby rodzina była w kupie xd Fajnie by było gdyby Harry okazał się prawdomówny i chciał pomóc biednej Shae :D

    Ogólnie rozdział zajebisty :D Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oby Harry naprawdę jej pomógł a nie zaszkodził! Czeka na kolejny dzień, który mam nadzieję pojawi się już niebawem! ;**

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow! Świetny!
    Harry.Harry.Harry.Intrygujesz mnie. Czyż byś chciał zdobyć zaufanie Shae ?
    Chcesz mieć przyjaciółkę? A może,kłamie? To podstęp? Miejmy nadzieję,że nie.
    Tak,Malik naprawę wydaje się być śmieszny. Zamiast szukać Shae,bawi się kajdanami...Mam wielką nadzieję,ze Harry będzie szczery i pomoże Shae :))
    A ogółem rozdział mega ;3

    OdpowiedzUsuń
  24. Czyżby Harry okazał sie dobrym bratem i naprawde chciał pomóc Shae? Oby tak, bo Harry wydaje sie spoko gościem:) Ogólnie rozdział mega, mam nadzieje że Zayn szybko znajdzie Shae:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Boziuuuu musi im się udać! xDD Good Harry & brutal Zayn ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ś W I E T N Y !!! Matko, kocham to opowiadanie, a z "dobrym" Harrym jest jeszcze bardziej nieprzewidywalne. Może Shae go polubi? Taak, moim zdaniem na to zasłużył. Mógł odzywać się do rodziny trochę częściej, ale... bywa. Ważne, że ją uratował ^^ I jeszcze to zachowanie Zayna... rozumie, że był wkurwiony, ale żeby od razu robić tym całym "ochroniarzom" coś takiego? Rozdział był CUDOWNY! ♥ Przepraszam za krótki kom, ale teoretycznie nie mogę korzystać z internetu więc... weny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Super !!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny! ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  29. Shae nie powinna ufać Hazzie . Coś za łatwo by to poszło.
    Zayn zamiast zajmować się karaniem może by szukał Shae.
    Dziwie się, że tak szybko dodajesz rozdziały.
    C U D O !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Oby Harry jej nie okłamał. Podoba mi się ta walka miedzy davonem a zaynem . Czekam na następny. Oby im się udało znaleźć shae

    OdpowiedzUsuń
  31. podoba mi się ;)))

    OdpowiedzUsuń
  32. mam nadzieję ,ze wszystko będzie dobrze z Shae :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Fajny rozdział:) już nie mogę doczekać się następnego.

    OdpowiedzUsuń
  34. lubię kocham uwielbiam szaleje z miłości :D <3 Przepraszam za brak przecinków :D

    OdpowiedzUsuń
  35. omg omg omg dopiero mam net i omg omg omg aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa dawajzeeen ratuj shaeee noo

    świetny rozdział czekam na następny :)x

    OdpowiedzUsuń
  36. Czemu, czemu mu zaufala? Dobry Boże, żeby to nie była pułapka. Harry nie mógł jej oszukać. Na pewno posiada jakieś ludzkie uczucia. Zayn ratuj ją!!!
    A i rozdział jak zwykle genialny:) .

    OdpowiedzUsuń
  37. lol ale fajne czekam na nexta XD

    OdpowiedzUsuń
  38. Jeju, jeżeli to pułapka, to się załamę. Z drugiej strony, nie byłabyś Thorny Rose, gdybyś tego nie zrobiła :D Kocham i Ciebie i tego bloga, wsio kocham co piszesz! <3

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie ma za duzo akcji tu ale przeczuwam,ze w nastepnym bedzie sie dzialo :)
    Jejuuu. Nie, moge. Nie wierze, ze Davon to Ian. <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Hej
    Rozdział jak zawsze super . Z każdym dniem zaskakujesz mnie coraz bardziej
    Dobry Harry? Podejżane zwłaszcza po tym jak ją potraktował podczas porwania .ale może ma dość matki. ?Kto wie ;)
    Miło że dodałaś perspektyme Shae dawno jej nie było ;)
    Czekam na nowy "dzień"
    Pozdrawiam i życze weny
    Dorcik ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Mega Rozdział ! Super, Super :) Harry też spoko jest :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetny! Kocham

    OdpowiedzUsuń
  43. Kuźwa ! kocham BARDZO!

    OdpowiedzUsuń
  44. Bosz...Dziewczyno! Świetny rozdział (Dzień xd) Pisz tak dalej! Kocham to ♥

    OdpowiedzUsuń

  45. ROZDZIAŁ GENIALNY ♥
    uwielbiam tego bloga ;*
    czekam nn ;)
    całuski ;*

    zapraszam do siebie !
    zaczynam nową historię i zbieram czytelników ----> borntobedifferentfromthem.blogspot.com PROSZĘ POMÓŻ MI SIĘ ROZKRĘCIĆ ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  46. Jeeeejciu mam nadzieję że ją znajdą <3 Hazz taki taki taki nie wiem co napisać :P Kocham <3 /Alex:*

    OdpowiedzUsuń
  47. Rozdział cudowny. Z reszta cale opowiadanie takie jest pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
  48. Cudo do kwadratu bosko i pieknie podziwiam naprawdę. Czekam na następny z zniecierpliwieniem

    OdpowiedzUsuń
  49. jfdghjgfgiujgn,jestem pełna podziwu,serio !

    OdpowiedzUsuń
  50. Boszszsz!!! Ale świetny!!! Mam nadzieje ze znajda Shae... Kocham cie! ❤️

    OdpowiedzUsuń
  51. Świetny blog i rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  52. Jestem pewna,że kolejny roździał bd równie godny :D

    OdpowiedzUsuń
  53. Oby Zayn zdążył ją uratować! Ona musi żyć! Ale mnie ciekawi czy ten Harry naprawdę jej pomógł czy to tylko jakaś pułapka. Oby nie to drugie. Już się nie mogę doczekać kolejnego dnia <3 Życzę dużo weny i czekam na kolejny cudny dzień napisany przez ciebie! ;*

    OdpowiedzUsuń
  54. Zakebisty kocham tego blogs ze masakra cb tez, ale 60tka juz pykla czyli dawaj nastepny bo kurwicy dostane haha:)

    OdpowiedzUsuń
  55. Zajebisty rozdział !

    OdpowiedzUsuń