sobota, 28 grudnia 2013

Dzień 15




Ciąża. Jestem w ciąży. Jestem w pieprzonej ciąży. Noszę pod sercem dziecko Malika. Jak długo? Pewnie jakiś tydzień, w końcu, mniej więcej, wtedy zaczął tą swoją chorą grę. Tak przypuszczam, ale pewności nie mam. Dni mieszają mi się ze sobą i cały czas wydaje mi się, że siedzę tu jakiś rok. Westchnęłam cicho, kuląc się na łóżku. Co mam robić?

Nie jestem potworem, to dziecko nie ucierpi przez Zayna. Urodzę je i będę bronić do końca. Mimo tego, jak zostało poczęte i kto jest jego ojcem, nie mam zamiaru się go pozbywać. Ono niczemu nie zawiniło, więc za co ma odpowiadać? To Malik jest tym złym, to on dba tylko o swoje potrzeby. Nie chcę, by moje dziecko go poznało, ale... co, jeśli uda mu się przetrzymać mnie na tak długi czas, bym zdążyła urodzić i spędzić tu kolejne lata? Nie, nie myśl tak, twój ojciec już cię szuka, Shae. Ciebie i twojego brata.

Davon. Co z Davonem? Nie wiedziałam, gdzie go umieścili. Muszę się z nim zobaczyć. Wstałam szybko z łóżka i wyszłam z pokoju, nawet nie trudząc się, by naciągnąć coś na biodra. Niech Malik przeżyje mini zawał, chyba nie uderzy mnie, prawda? To znaczy, raczej nie jest tak bezduszny, by zagrozić swojemu dziecku, które noszę pod sercem... Ale kto go tam wie? To chodząca bomba, która w każdym momencie może wybuchnąć.

- Shae, czemu nic nie założyłaś na siebie?

Odwróciłam się twarzą do Malika, ukrywając dziwną satysfakcję. Był zły, wręcz wściekły, ale nie uderzył mnie. Może oczekuje czegoś ode mnie? Prychnęłam w duchu, doskonale wiedząc, co mu się marzy.

- Chcę zobaczyć Davona - odpowiedziałam, zbywając jego pytanie.

Warknął pod nosem, a ja doszłam do wniosku, że to jego nawyk. Dziwny, ale to nadal przyzwyczajenie. Zaczął grzebać w kieszeni czarnych jeansów, z których wyciągnął papierosy i zapalniczkę. Nim się obejrzałam, już wypalał fajkę. Westchnęłam cicho - tęskniłam za dymem w płucach, ale teraz nie mogłam palić, prawda?

- Macie godzinę, nie więcej - mruknął w końcu.

Uśmiechnęłam się delikatnie, nie będąc pewna czy było to do niego, czy też nie. Zayn chwycił mnie za nadgarstek, ciągnąc w stronę jakiegoś pokoju. Wyjął pęk kluczy z kieszeni, zaciskając papierosa pomiędzy wargami. Otworzył drzwi, ale nie pozwolił mi od razu wejść.

- Godzina, Shae.

Kiwnęłam głową, po czym zostałam wepchnięta do pomieszczenia. Nie było tak źle - pokój miał łóżko, szafę i komodę. A drzwi, które tam były, prowadziły, zapewne, do łazienki. Westchnęłam cicho, podchodząc do Davona. Usiadłam na materacu, widząc ten przykry widok. Szybko jednak wstałam i wybiegłam, natrafiając na schodach, na Malika. Spojrzał na mnie, marszcząc brwi. Postanowiłam nie rumienić się przez te banalne słowa, które zamierzałam wypowiedzieć.

- Mógłbyś dać mi, um...

Chłopak wszedł dwa stopnie wyżej, stając naprzeciwko mnie. Pochylił się odrobinę, przez co czułam jego ciepły oddech na policzku. Połknęłam ślinę, której nagle dużo się nagromadziło. Cholera, czemu nagle się go tak bałam?

- Czego ode mnie chcesz, mała? - Zapytał.
- Maszynkę do golenia. Dla Davona. - Zarumieniłam się, co rzadko mi się zdarzało. - Proszę.

Zaśmiał się cicho, słysząc moją prośbę. To nie jest zabawne!

- Mężczyzna wygląda lepiej w zaroście - mruknął.

Popchnął mnie na ścianę, ściskając dłońmi biodra. Przekręciłam głowę w lewo, a Malik przejechał nosem po moim bladym policzku. Jakim cudem tak szybko przeszliśmy z tematu zarostu na takie... coś?

- Davon wygląda lepiej bez zarostu - wyjąkałam, nagle onieśmielona.

Pokręcił głową na boki, śmiejąc się pod nosem. Nim się obejrzałam, stanął przede mną z maszynką do golenia i jakąś pianką, którą zawsze używają mężczyźni. Tak myślę, nie znam się. Podziękowałam cicho i ruszyłam w stronę pokoju, w którym był mój brat.

- Nawet nie próbuj go odwiązywać, słyszysz? - Warknął, a ja pokiwałam głową.

Miałam nadzieję, że zauważył moją niemą odpowiedź. Ponownie weszłam do pokoju, siadając przy Davonie. Wyglądał lepiej niż ostatnio - jego rany na klatce piersiowej powoli goiły się, stając się bliznami. Włosy miał w nieładzie, pokazując, że nie był myte przez jakieś dwa dni, a owłosienie na szczęce musiało go już nieźle denerwować - nienawidził tego "męskiego znaku", jak zwykł to nazywać.

- Davon... Davon, obudź się.

Po jakiejś czwartej próbie dobudziłam go, witając delikatnym uśmiechem. Jego oczy natychmiast powiększyły się, a ja nie wiedziałam co było tego powodem, moja wizyta czy ślady, które ostatnio zadał mi Malik. Odgoniłam od siebie tamtą chwilę i przytuliłam mocno brata. Wiedziałam, że nie obejmie mnie w ten swój nierozgarnięty sposób, bo ręce miał przywiązane do ramy łóżka, ale to nie jego wina.

- Boże, Shae, wszystko w porządku? Jak ci się udało tu przyjść?

Zaśmiałam się, jego ciekawość zawsze wygrywała.

- Malik mi pozwolił, chociaż z niechęcią - mruknęłam, po czym podniosłam głowę, by na niego spojrzeć - Wesołych świąt - dodałam, uśmiechając się nieswojo.
- Dziś wigilia? - Zapytał.
- Wczoraj była.

Jego twarz przygasła, a ja objęłam jego biodra jeszcze mocniej, wtulając się w klatkę piersiową z paroma tatuażami. Westchnęłam cicho, przypominając sobie o rzeczach, które miałam w dłoni. Usiadłam szybkim ruchem, co spotkało się ze zmarszczonymi brwiami Davona. Uniosłam maszynkę i piankę, uśmiechając się szeroko, co odwzajemnił.

- Czas się ogolić, braciszku.

Zaśmiał się. Tak bardzo w tej chwili przypominał dawnego Davona. Odporny na całe zło świata, oferując jedynie mi bezpieczne ciepło jego ciała. Czasami Victoria, moja przyjaciółka, nazywała go ludzką tarczą, bo zawsze mnie bronił. Oczywiście teraz nie miał jak, ale nie byłam o to zła, w końcu nawet on ma jakąś słabość, czy po prostu za mało siły na dwóch ogromnych kolesi.

Wiedziałam, że Malik powiesi mnie za to, co zaraz zrobię, ale to było silniejsze ode mnie. Odwiązałam sznury, trzymające ręce mojego brata, puszczając mu oczko.

- Czas się umyć, śmierdzisz.

Kolejny raz zaczął się śmiać. Uwielbiałam śmiech Davona.




Uważnie obserwowałam zegar na ścianie, by pięć minut przed wyrzuceniem mnie z tego pokoju, Davon został przywiązany do ramy łóżka. Oczywiście, nie byłam tak głupia, by nie wykorzystać tego. Poluzowałam węzły, tak, by nikt tego nie zauważył, ale by i Davon miał możliwość rozwiązania ich jednym szarpnięciem. Kto wie, może chociaż on stąd ucieknie?

Ucałowałam policzek brata, w momencie, gdy drzwi otworzyły się. Wstałam z łóżka, patrząc uważnie na ruchy Liama. Podszedł do mnie, ściskając mocno ramię, po czym pociągnął mnie w stronę wyjścia. W chwili, gdy stałam na korytarzu, a Liam szukał kluczy, usłyszałam trzask. Spojrzałam za siebie, uśmiechając się pod nosem. Davon rzucił się na szatyna, powalając go na ziemię. Nie wiem, jakim cudem, ale przywiązał jego ręce do nogi szafy. Bądź co bądź, ale mój brat był silniejszy od Liama. Davon pociągnął mnie za rękę. Biegliśmy korytarzem, który był pusty. Dziwnie pusty. Modliłam się, by poszło nam tak łatwo, jak przed chwilą, ale miałam złe przeczucia, po prostu. 

Davon popchnął mnie za siebie, a ja spojrzałam ponad jego ramię. Jeden z osiłków Zayna stał przed nami. Rzucił się na mojego brata, a ja odskoczyłam, natrafiając na ścianę. Oddech uwiązł mi w gardle, kiedy zobaczyłam krew. Tylko czyją? Davon zrzucił z siebie dużego mężczyznę, po czym wstał, oddychając głośno. W dłoni trzymał nóż. 
          
- Skąd masz nóż? - Zapytałam, uspokajając swój oddech. 
- Ten koleś miał. Nie potrafił sobie z nim poradzić, więc mu pomogłem. 

Przewróciłam oczami. Nawet w takiej sytuacji żartował i mówił rzeczy, które dla innych osób wydawać by się mogły ciut okropne. Ale ja się przyzwyczaiłam, w końcu żyłam z nim już osiemnaście lat, prawda? Poza tym, dobra taka rodzina niż żadna. 

- Chodź, Shae, musimy się pośpieszyć - mruknął z niecierpliwością 

Posłusznie ruszyłam za bratem, starając się nie patrzeć na nóż z krwią kapiącą na czarne kafelki. Westchnęłam cicho, wypuszczając ciężko powietrze. Nie denerwuj się, Shae, jesteś w ciąży. 

Poczułam szarpnięcie. Davon wciągnął mnie w jakiś kąt, a ja dopiero, gdy zauważyłam duży cień, zorientowałam się, czemu tak zareagował. Drugi osiłek Zayna przeszedł niedaleko nas, a ja zatrzymałam swój oddech, jakby bojąc się, że usłyszy moje ciężkie wdechy. Kiedy cień mężczyzny zniknął, Davon wyciągnął mnie z naszej, dość marnej, kryjówki, zaczęliśmy biec dalej. Stąpaliśmy cicho po metalowych schodach, które lubiły hałasować przy jakimś cięższym kroku. Dotarliśmy na dół, rozglądając się na boki. Davon podszedł cicho do drzwi, a ja ruszyłam za nim. W chwili, gdy położył dłoń na klamce, poczułam szarpnięcie do tyłu. Pisnęłam, na co mój brat odwrócił się gwałtownie, a kiedy spojrzał na osobę, która przyciskała mnie do siebie, jego oczy powiększyły się. Poczułam zimny metal przy skroni i po prostu wiedziałam, co to jest. 

- Rusz się, a zastrzelę ją - warknął Malik. 




Od autorki: Zły ten Malik, prawda? Cholernie zły, niedobry Malik. Co do tych milion pytań czy Zayn się zmieni - odpowiadam stanowcze NIE! Nadal będzie pieprzonym dupkiem i radzę się przyzwyczaić. Wracając - w sumie biedna ta nasza Shae, tak ją ten Zayn męczy ;) Zamulam w te dni wolne i w ogóle jakoś ta pogoda też zamula. Zdecydowałaby się, a nie... No, nieważne. Myślę nad zmianą zdjęć w zakładce "Bohaterowie" i to jakoś chcę... ogarnąć. Może zmienię, lub usunę, cytaty, nie wiem. Chyba po raz pierwszy nie wiem, co napisać. Chociaż nie, mam prośbę. Proszę was o wejście na Dead Shadows i ocenę prologu i ogólnie, za niedługo powinien pojawić się rozdział pierwszy. A, no i ten, wchodźcie też na Aska! Tak dodając, to ostatnio ktoś pisał, że fajnie byłoby zrobić Twittery postaci, więc jak ktoś jest chętny, to niech napisze. To chyba tyle, dobranoc. 

49 komentarzy:

  1. O matko ... kocham cie wiesz ... chyba z 10 razy dzisiaj wchodzilam i spr. czy jest nowy rozdział.... i juz weszłam przed położeniem sie a tu co? Nowiuśki rozdzial !! ^^ B.O.S.K.I hahaha .. kocham to opowiadanie... i ppdziwiam za talent... dawno nie czytalam tak zajebistego opowiadania !! ;* mam nadzieje ze następny rozdzial bedzie tak samo szybko dodany jak ten? ;) no więc co? wiesz ze rozdział kest zajebisty, tak jak caly blog i wszystkie twoje pomysły., no i ze nie moge sie doczekac nexta *.* no to zycze weny i dużo pomysłów ^^ ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurdę rozdział wspaniały! Prawie 4 dochodzi a ja opowiadanie czytam XD Czekam na kolejny dzień już nie cierpliwie XD

    OdpowiedzUsuń
  4. On jej nie zabije. Nie zrobi tego, bo jakaś cząstaka jego zależy mu na niej i przecież nosi jego dziecko.

    Boski, chociaź krótki. ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. cudoo a już myślałam że go się uda a tu ten Malik ugh.. No nic może następnym razem :p

    OdpowiedzUsuń
  6. I tak by nie strzelił, coś do niej czuje na swój porypany sposób. Bardzo mnie ucieszyłaś tym że dodałaś. Tak rano się budzisz i banan na twarzy.
    Pozdrowim!
    Vik

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja już myślałam, ze uda im się uciec...szkoda. A rozdział super, czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe <3 znam już twe rozdziały na pamięć!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham cię kocham cię kocham cię. te rozdział był cudowny, zresztą jak wszystkie poprzednie. czekam na nexta i mam nadzieję że szybko się pojawi.
    Jane <3

    OdpowiedzUsuń
  10. a myślałam, że im się jednak uda uciec ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. O jaaa .. Zabiłaś mnie teraz .. Kurde, końcówka to po prostu pozwala! Szczerze? Myślałam, że uda im się uciec, haha :D A z resztą Malik i tak jej nie zastrzeli xd Po pierwsze, jakieś tam uczucia ma i sam nawet mówił, że nie odda jej nikomu. Czyli tym bardziej nie 'odda ' jej w zaświaty ;-; A po drugie, DZIECKO. Nie ma bata, nie strzeli xd Dobra, tu jestem pewna na 100%, bo gdyby ona zginęła to opowiadanie by się skończyło xD Ale to może być też tak, że Malik strzeli w Davon'a ;O Taka akcja: Davon patrzy się na Zayn'a który trzyma pistolet przy skroni Shai. No i mówi: 'Nie zastrzelisz jej. Ona nosi Twoje dziecko. Znam Cię. Stać Cię na wiele rzeczy, ale do tego nie jesteś zdolny.' Malik się uśmiecha tak .. tak jakoś dziwnie (xd) i mówi: 'Może i masz rację. Ale Ciebie to już mogę zabić. Będzie to dla mnie nawet przyjemność.'. Po czym kieruje pistolet w jego stronę, a Shaę cały czas trzyma od tyłu. Jedną rękę trzyma na pistolecie, a drugą trzyma na ustach Shai. Dziewczyna wrzeszczy, ale ręka Malik 'a uniemożliwia jej to trochę. 'Patrz Shae! Patrz jak go zabijam! To będzie dla Ciebie jeszcze większa kara niż strzelenie Ci w głowę! Patrz kurwa!' -krzyczy Zayn i kieruje jej głowę tak, aby patrzyła na Davon'a. Z jej oczu płyną łzy, a szczękę ma zaciśniętą. 'Zapłacisz kurwa za to, że chciałaś uciec!'- krzyczy Malik. Naciska spust. Strzał. Shae wydziera się i krzyczy 'Nie!' i próbuje dobiec do Davon 'a, ale Malik cały czas ją trzyma. 'Puść mnie!' -wydziera się przez łzy, jednocześnie próbując mu się wyrwać. Malik ją ciągnie w tył, a jej znika Davon z oczu.

    HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA.!! MOJA WYOBRAŹNIA JEST UPOŚLEDZONA! xD Boże, co ja wymyśliłam?! xD O lol xD Ej dobra, weźcie tego jednak nie czytajcie, haha xD

    Czekam na NN ;* Weenyyy <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko pięknie i ładnie, jednak mam jedno "ale". Przecież nie było sceny, w której Davon dowiaduje się o tym, że Shae jest w ciąży, nie? Twoja teoria legła w gruzach, wybacz :D Poza tym, serio, zabiłabyś takiego SEKSOWNEGO faceta? Tak, ja też nie xD

      Usuń
    2. O jaaa :O Kurde, rzeczywiście! Przecież Davon nie wie o jej ciąży! Ja mózg xD

      Usuń
    3. Mówi się trudno i żyje dalej, nie? :D

      Usuń
    4. Ness, czy mówiłam już kiedyś, że kocham twoje pomysły? xd Jeśli nie to teraz to mówię xd

      Usuń
    5. Haha, dziękuję! <3 :D Tylko teraz coś mi nie wyszło, bo Davon jeszcze nie wie o ciąży, haha xd

      Usuń
  12. Vdbdjsbsksndh czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam to ff

    OdpowiedzUsuń
  14. O cholera! :O Teraz to mnie zabiłaś! :O Końcówka wymiata! Dosłownie! <3 Czekam na next'a z niecierpliwością! *O*

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział boski jak zawsze ;) Davon zawodowy morderca XD Ale na pewno Zayn nie zabije Shae,to na domiar logiczne. Bo tak jak by gdy nie patrzeć,na nie logiczne,aczkolwiek logiczne myślenie Zayn to on tak jak by kocha ją i w ogóle.Kocha ją na swój dziwny sposób. Wiec jej nie zastrzeli,no a Davon'a to nie wiem.Trudno przewidzieć co Zayn'owi i Tobie strzeli do głowy.Ale nadal uważam,że Zayn jest tak strasznie okrutny,ale to dobrze.Dzięki temu twe opowiadanie ma taki charakterek. Ciemny.Tajemniczy.



    Ja krytyk :D XD
    nie
    Pozdrawiam i czekam na Nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział jest po prostu niesamowity !!!
    Bardzo spodobało mi się twoje opowiadanie i myślę, że będę tutaj wcześniej wpadać. Postaram się także wszystko komentować, bo jak wiadomo każdy komentarz motywuję.
    Zyczę ci duuuużo weny w pisaniu i mam nadzieję, ze niedługo dodasz nastepny.
    A tymczasem zapraszam do siebie:
    ♥ http://wish-youu-were-here.blogspot.com/
    Zwiastun znajdziesz tutaj:
    ♥ http://www.youtube.com/watch?v=QNzWDwXMCUw&feature=youtu.be

    Bardzo zależy mi na tym, abyś zostawiła na nim jakiś ślad, gdyż chciałabym usłyszeć twoją opinię. Chciałabym pisać tak dobrze, choć w połowie jak ty i cóż... kocham twojego bloga i mam nadzieję, że wejdziesz. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. O matko *___* To jest genialne!! <3 Boże, ja chcę już nastepną część, haha :P Na kiedy przewidujesz dzień 16? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale jest jakieś trzydzieści procent, że dodam Dzień szesnasty jeszcze w tym roku.

      Usuń
  18. I SUPER ! NIECH SIĘ NIE ZMIENIA LUBIE TAKIEGO MALIKA W INNYCH OPOWIADANIACH JEST WŁAŚNIE TAK ŻE ONI SIĘ ZMIENIAJĄ, A TO JEST NUDNE ;-; ! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeśli ją zabije to chyba dostanę zawału i tak już mam palpitacje xd Co do rozdziału: Ah... xd Miałam nadzieję, że oni uciekną, a tu nic. Może to nawet lepiej. Już zaczęłam sobie wyobrażać jak np. uciekają, a oni ich szukają, a potem ich znajdują i Shae niby ma się dostać, ale jednak jest dziecko, które w pewien sposób... "uniemożliwia" Malikowi krzywdzenie Shae. Z drugiej strony gdyby uciekli to Zayn nie miał by co robić z wolnym czasem. Wkrótce by ich znalazł i -zapewne- zrobił coś Davonowi, bo jego siostra... zresztą to chyba oczywiste xd Ten rozdział był taki inny. Główna bohaterka zrobiła się trochę odważniejsza. TAK TRZYMAJ, SHAE!

    Kiedy przeczytałam końcówkę prawie nie spadłam z krzesła. Tęskniłam za TYM Malikiem. Tym, który mógłby ją zastrzelić. W sumie gdyby Shae poroniła... NIE! Matko, chyba za dużo czasu spędzam oglądając seriale o lekarzach XD

    No to teraz Davon pewnie się podda i będzie po staremu. Fajnie byłoby gdyby Zayn powiedział mu o ciąży xd On by się zdziwił i spytał siostry czy to prawda a ona by przytaknęła...

    Rozdział był cudowny, sprostał moim wymaganiom xd To chyba tyle. Do następnego i -gdybym gdzieś zniknęła- SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że ty też masz genialne pomysły, haha :D <33

      Usuń
  20. Ohoho. Końcówka po prostu genialna! Wiem, że Malik jej nie zabije, ale czy nie skrzywdzi? Nieźle się wkurzył i pewnie ciężko będzie mu się pohamować, ale teraz odpowiada nie tylko za życie Shai, ale też swojego dziecka. Chyba nie będzie takim potworem, który najpierw to życie daje, a potem je odbiera. No cóż...
    Oh, to rodzeństwo. Przecież mogli się domyślić, że tak łatwo nie będzie. Mam jednak nadzieję, że Davon nie przypłaci życiem tej próby ucieczki.

    Weny, weny i jeszcze raz weny. ;)

    [http://used-fanfiction.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To brzmi tak dziwnie... "swojego dziecka" xd

      Usuń
  21. HAHAHHAHAHAHAHHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA XD Daję ci Oscara za końcówkę! Co tam Oscar, Nobla od razu! Japierdolekurwamaćtylepierdolonejakcji! I znowu przeklinam -,- smutne. Ale mniejsza! Tylko co ja teraz zrobię .. Chyba będę czekać na nn. Dodaj ją jak najszybciej! :* Plisplisplis xD

    OdpowiedzUsuń
  22. No to się dzieje, hahaha! :D Mam nadzieję, że jednak Shae i Davon jakoś z tego wyjdą :D A tak btw to bardzo się cieszę, że Malik się nie zmieni! Właśnie o to chodzi! Aby był arogancki i chamski, haha :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Jezu! On jej nie zabije! W jakiś tam sposób coś do niej czuje,a poza tym ma w sobie jego cząstkę :) Fajnie,że on się nie zmieni :P Jakby tak jeszcze ją zgwałcił parę razy podczas ciąży kiedy bd nieposłuszna w ramach kary oczywiście,bo w jej stanie to raczej jej nie uderzy :P Nie mogę się doczekać jak bd się zachowywał jak dziecko się już urodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się wgl urodzi xD

      Usuń
    2. Ono musi sie urodzic xd Ciekawe czy to bedzie chlopczyk czy dziewczynka...

      Usuń
    3. Jak chłopczyk to Shae będzie miała przesrane, hahaha :D

      Usuń
    4. Chłopczyk byłby bardziej na miejscu xd Taki mały Zayn... awww... *.*

      Usuń
    5. HAHAHAHA XD Rozwaliłaś system xD

      Usuń
  24. Komentowalam czy nie ?;)
    To co
    Wspaniałe ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Znalazlam Twojego bloga przypadkiem,godzine temu. Przeczytalam.rozdzial 15 i strasznie mnie zaciekawil. Wrocilam do poprzednich rozdzialow...swietnie piszesz! Realistyczne opisy, nagromadzenie emocji i co najwazniejsze...jest akcja ! Kocham Twoje opowiadanie ! :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Jejuuu <3 Wiedziałam, że będzie w ciąży. Już nie mogę doczekać się kolejnego :* Kiedy tak planujesz go dodać ? :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Malik! Jaki kretyn! No, ale cóż, uwielbiam go takiego:D
    A już miałam nadzieję, na to że uciekną a tu taka niespodziewana niespodzianka :D
    A tak w ogóle to życzę Ci Szczęśliwego Nowego Roku :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny rozdział :D Ach, faktycznie, Malik to wcielenie czystego zła xD Ale od początku: co do cholery naszło Shae na tę ucieczkę ? Ok, chciała być wolna, ale od początku było wiadomo, że im się nie powiedzie. A zresztą, Malik jest ojcem jej nienarodzonego dziecka ! Nie powinna uciekać. Zayn może nie jest idealny - ok, dużo mu do ideału brakuje - ale w ten swój dziwny sposób kocha Shae i ich dzidziusia :D Hahaha, Davon silniejszy od Liama pff ;3 Od dupy strony chyba xD A teraz końcóweczka: Malik nie strzeli, to jasne. Ale co w takim razie ? Boże już 4 xD
    M.

    OdpowiedzUsuń
  29. Zły Malik. <3

    OdpowiedzUsuń